Full Text: Dary Małego Ludu
One story, four ways to read it
Every story comes in its original version plus several simplified reading levels, so it grows with your child.
The original text is the full story with rich vocabulary and descriptive language, ideal for reading aloud together and for kids who are ready for longer sentences.
The simplified levels retell the same story in shorter, simpler sentences matched to your child's stage. Ages 2-6 uses a few short sentences per scene, perfect for first time readers. Ages 4-8 adds simple dialogue and everyday vocabulary for kids beginning to follow along. Ages 6-10 keeps the language accessible while bringing back more of the story's detail, a natural bridge to the original.
Start at the level where your child is comfortable, and move up when they're ready. Hearing the same story told in richer language each time is one of the best ways to build vocabulary in any language.
Original Text: Dary Małego Ludu
Kowal i krawiec pracowali cały dzień. Wieczorem poszli razem na wieś. Księżyc wzeszedł, gdy byli na samotnej drodze.
Nagle usłyszeli odległą muzykę. Była tak słodka, że zapomnieli, jak bardzo są zmęczeni i pospieszyli naprzód. Dźwięk stawał się coraz wyraźniejszy.
Wkrótce dotarli do wzgórza. Tam zobaczyli tłum wesołych małych mężczyzn i kobiet. Tańczyli w kręgu przy dźwiękach muzyki.
W środku kręgu był mały człowiek z długą białą brodą, która sięgała mu do pasa. Nosił płaszcz w wielu kolorach.
Krawiec i kowal stali nieruchomo, obserwując tancerzy. Wkrótce mały staruszek dał im znaki, by weszli do kręgu.
Na początku nie chcieli tego zrobić. Ale gdy zobaczyli, jak wesołe i życzliwe są małe ludziki, weszli do kręgu. Małe mężczyźni i kobiety tańczyli w kółko.
Po chwili staruszek wyciągnął duży nóż z pasa. Sprawdził ostrze i naostrzył je na kamieniu. Potem odwrócił się i spojrzał twardo na nieznajomych.
Byli przestraszeni, ale nie mieli czasu na ucieczkę. Złapał kowala i ogolił mu włosy i brodę. Potem odwrócił się do krawca i ogolił go również.
Po tym poklepał ich po plecach, aby pokazać, że jest z nich zadowolony. Wskazał na stos węgla przy drodze i dał im znaki, by napełnili swoje kieszenie.
Obaj posłuchali, chociaż nie widzieli, jaki pożytek może być z kieszeni pełnej węgla.
Teraz zegar wybił dwunastą. Nagle muzyka ucichła i w mgnieniu oka małe ludziki zniknęły. Tam leżało zielone wzgórze w świetle księżyca.
Krawiec i kowal przetarli oczy. Czy to wszystko było snem? Nie. Były ich ogolone głowy i były ich kieszenie pełne węgla.
Szli drogą, aż dotarli do domu, w którym chcieli spędzić noc. Nie było dla nich miejsca do spania, tylko w stajni. Położyli się na słomie i zasnęli. Byli zbyt zmęczeni, by nawet wyjąć węgiel z kieszeni.
Ale wcześnie następnego ranka obudził ich ciężar. Ku ich zaskoczeniu odkryli, że zamiast węgla, ich kieszenie były pełne bryłek złota. Ich brody również odrosły, a ich głowy były pokryte włosami.
Teraz byli bardzo bogaci. Kowal miał większe kieszenie i miał nawet więcej złota niż krawiec. Ale nie był zadowolony.
„Ach, przyjacielu krawcu,” powiedział, „chciałbym, żebyśmy wiedzieli, że ten węgiel zamieni się w złoto. Powinienem był wziąć więcej. Powinienem był napełnić ręce, jak i kieszenie. Wróćmy dziś wieczorem na małe wzgórze. Bez wątpienia mały staruszek da nam więcej.”
„Nie,” powiedział krawiec. „Jestem zadowolony. Mały człowiek dał mi więcej złota, niż kiedykolwiek miałem nadzieję zobaczyć. Zamiast próbować zdobyć więcej, zrobię najlepszy użytek z tego, co mam.”
„W takim razie pójdę sam,” powiedział kowal.
Kazał krawcowi zrobić większe kieszenie i kupił dwie wielkie torby. Potem poszedł na wzgórze. Znalazł małe ludziki tańczące i śpiewające jak poprzedniej nocy.
Znowu wzięli go do kręgu. Staruszek ogolił go i dał mu znaki, by wziął trochę węgla. Napełnił wszystkie swoje kieszenie i obie torby. Potem poszedł do domu, ciągnąc swój ciężki ładunek. Miał łóżko tej nocy, ale nie zdjął ubrań.
„Ciężar złota w moich kieszeniach obudzi mnie wcześnie,” powiedział. „Potem wstanę i policzę swoje bogactwa.”
Wcześnie następnego ranka wstał i włożył ręce do kieszeni. Był tam węgiel, czarny węgiel. Garść po garści wyciągał, ale nie było złota. W torbach też był tylko węgiel.
„Cóż, wciąż mam złoto, które zdobyłem pierwszej nocy,” powiedział, „to jest bezpieczne.” I poszedł je zobaczyć.
Niestety! Wszystko zamieniło się w węgiel. Położył swoje brudne ręce na głowie. Była łysa, a jego podbródek był gładki.
„Niestety!” zawołał. „Jestem ukarany za bycie chciwym. Chciałem więcej i straciłem to, co miałem.”
I zaczął jęczeć tak głośno, że obudził krawca.
„Nie bądź taki smutny,” powiedział krawiec. „Ty i ja jesteśmy przyjaciółmi od dawna. Mam więcej złota, niż potrzebuję, i podzielę się nim z tobą.”
Dotrzymał słowa, ale nie mógł przywrócić włosów kowala. Tak długo, jak żył, musiał nosić czapkę, by ukryć swoją łysą głowę.
