Full Text: Dwa Dary Wróżki
One story, four ways to read it
Every story comes in its original version plus several simplified reading levels, so it grows with your child.
The original text is the full story with rich vocabulary and descriptive language, ideal for reading aloud together and for kids who are ready for longer sentences.
The simplified levels retell the same story in shorter, simpler sentences matched to your child's stage. Ages 2-6 uses a few short sentences per scene, perfect for first time readers. Ages 4-8 adds simple dialogue and everyday vocabulary for kids beginning to follow along. Ages 6-10 keeps the language accessible while bringing back more of the story's detail, a natural bridge to the original.
Start at the level where your child is comfortable, and move up when they're ready. Hearing the same story told in richer language each time is one of the best ways to build vocabulary in any language.
Original Text: Dwa Dary Wróżki
Pewna wróżka wędrowała kiedyś w postaci biednej starej kobiety. Noc nadeszła, gdy szła wiejską drogą. Przeszła obok pól i lasów, aż dotarła do dwóch domów.
Jeden, duży i piękny, należał do bogatego człowieka. Drugi był małą chatką biednego człowieka.
Wróżka pomyślała: „Nie będzie to dla bogatego człowieka żadnym problemem, aby dać mi schronienie.”
Więc poszła do jego drzwi i zapukała. On otworzył drzwi i zawołał,
„Kto tam? Czego chcesz?”
„Zgubiłam drogę, a noc jest blisko,” powiedziała wróżka. „Proszę cię, daj mi schronienie.”
Bogaty człowiek spojrzał na nią od stóp do głów. Potem pokręcił głową i powiedział,
„Nie mogę cię przyjąć. Gdybym wpuszczał każdego biednego człowieka i kobietę, którzy pukają do moich drzwi, wkrótce sam stałbym się żebrakiem. Idź swoją drogą.”
Potem zamknął drzwi i zostawił ją na zewnątrz.
Odwróciła się od jego domu i poszła do małej chatki. Gdy tylko zapukała, biedny człowiek otworzył drzwi i zaprosił ją do środka.
„Wyglądasz na zmęczoną,” powiedział, „a jest już późno. Musisz spędzić noc z nami.”
Jego żona wtedy podeszła.
„Nie mamy wiele, dobra kobieto,” powiedziała. „Ale to, co mamy, podzielimy się z całego serca.”
Na ogniu gotowały się ziemniaki, a kobieta przyniosła miskę chleba i mleka. Kolacja była dobra, bo była przyprawiona pokojem i szczęściem.
Kiedy nadszedł czas na sen, żona zawołała męża na bok.
„Drogi mężu,” powiedziała, „Zróbmy sobie łóżko ze słomy. Wtedy ta biedna kobieta może położyć się w naszym łóżku i odpocząć. Jest stara, a po całym dniu chodzenia musi być zmęczona.”
„Z całego serca,” powiedział mąż.
Wróżka nie chciała, aby to zrobili, ale nie przyjęli „nie” jako odpowiedzi. Więc odpoczęła w ich łóżku, a oni spali na wiązce słomy.
Rano żona wstała i przygotowała śniadanie. Słońce świeciło do pokoju, a twarze mężczyzny i kobiety były jasne jak dzień.
Po śniadaniu wróżka podziękowała im i pożegnała się.
Ale przy drzwiach odwróciła się i powiedziała:
„Byliście dla mnie mili, gdy myśleliście, że jestem biedna i nie mogę nic w zamian zrobić. Aby pokazać, że mam zarówno wolę, jak i moc, aby wam pomóc, spełnię wasze trzy życzenia.”
„Czego więcej mogę sobie życzyć,” zapytał mąż, „niż abyśmy oboje, tak długo jak żyjemy, byli zdrowi i silni, i abyśmy mieli wystarczająco jedzenia do jedzenia? Nie mogę wymyślić trzeciego życzenia.”
„Czy nie chciałbyś nowego domu?” zapytała wróżka, uśmiechając się.
„Och, tak,” zawołali kopacz i jego żona, „tego byśmy chcieli. Z tymi trzema spełnionymi życzeniami, nie chcemy niczego więcej.”
Wróżka zmieniła stary dom w nowy, a potem poszła swoją drogą, obiecując, że ich inne życzenia również zostaną spełnione.
Około południa bogaty człowiek przypadkiem spojrzał przez okno. Ku swojemu zaskoczeniu zobaczył nową chatkę. Patrzył na nią długo.
Potem zawołał swoją żonę i powiedział:
„Wczoraj po drugiej stronie drogi była biedna stara chatka. Dziś w tym samym miejscu jest ładna nowa. Przebiegnij i zapytaj, jak do tego doszło.”
Żona poszła i zapytała kopacza, „Jak w jedną noc zdobyliście nowy dom zamiast starego?”
„Powiem ci,” powiedział.
„Wczoraj wieczorem biedna kobieta przyszła do naszych drzwi i poprosiła o schronienie na noc. Dziś rano powiedziała nam, że jest wróżką i spełni nam trzy życzenia. Życzyliśmy sobie zdrowia i codziennego jedzenia, a potem zmieniła nasz dom w tę nową i piękną chatkę.”
Żona bogatego człowieka pobiegła z powrotem, aby powiedzieć mężowi tę nowinę.
„Mógłbym się uderzyć!” zawołał. „Gdybym tylko wiedział, że była wróżką! Przecież przyszła najpierw do moich drzwi, biedna stara żebraczka, na jaką wyglądała. Poprosiła mnie, abym ją przyjął, a ja powiedziałem 'nie.'”
„Jaka szkoda!” powiedziała jego żona. „Ale pośpiesz się i wsiądź na konia i jedź za nią. Jeśli ją dogonisz, błagaj ją, aby spełniła trzy życzenia także dla nas.”
Bogaty człowiek osiodłał najlepszego konia i pojechał z prędkością za wróżką. W końcu ją dogonił. Mówił bardzo delikatnie i uprzejmie. „Mam nadzieję, że nie jesteś zła, że nie przyjąłem cię wczoraj wieczorem,” powiedział. „Zgubiłem klucz do drzwi domu. Zanim go znalazłem, poszłaś dalej. Jeśli znów przejdziesz naszą drogą, musisz zatrzymać się u nas.”
„Tak,” powiedziała, „jeśli kiedykolwiek znów przejdę twoją drogą.”
Potem bogaty człowiek poprosił ją, aby spełniła mu trzy życzenia, tak jak zrobiła to dla jego biednego sąsiada.
„To by ci nie pomogło,” powiedziała wróżka. „Na co potrzebujesz życzeń?”
„Och,” zawołał bogaty człowiek, „jestem pewien, że znajdę coś, czego chcę.”
„Bardzo dobrze,” powiedziała wróżka, „wróć do domu. Pierwsze trzy życzenia, które wypowiesz, zostaną spełnione.”
Bogaty człowiek był tak zajęty rozmyślaniem nad swoim życzeniem, że zaniedbał trzymanie mocno lejców. Jego koń zaczął podskakiwać i kopać dziko.
„Uspokój się, Bess,” powiedział.
Ale koń tylko stał się bardziej niesforny. Z frustracji krzyknął,
„Hej, Bess! O co chodzi z tym zamieszaniem? Życzę sobie, żebyś po prostu upadła i była cicha i głucha!”
Gdy tylko słowa opuściły jego usta, koń upadł pod nim, stając się niemy i głuchy, niezdolny do słyszenia lub reagowania na jego polecenia. Niechcący użył swojego pierwszego życzenia, i spełniło się.
„Cóż, przynajmniej mam jeszcze dwa życzenia,” pomyślał sobie.
Nie chciał zostawiać konia, siodła i uzdy na drodze. Więc użył całej swojej siły, aby przeciągnąć konia, potem założył uzdę i siodło na swoje plecy i zaczął iść do domu pieszo. Południowe słońce było palące. Chodzenie z takim ciężarem było gorące i wyczerpujące. Myślał o tym, jak jego żona siedzi wygodnie w domu. A przecież to ona namówiła go, aby gonił za wróżką.
„Ach! Życzę sobie, żeby to siodło było przyklejone do jej pleców,” mruknął, nie zastanawiając się nad konsekwencjami swoich słów. Gdy tylko to powiedział, siodło zsunęło się z jego pleców. Mimo że było gorąco, pobiegł do domu tak szybko, jak mógł. Tam znalazł swoją żonę siedzącą z siodłem przyklejonym do pleców, płaczącą, bo nie mogła go zdjąć.
„Nie martw się tak bardzo o drobiazg,” powiedział. „Życzę sobie, abyśmy mieli wszystkie bogactwa świata, a życzenie się spełni, jeśli pozwolisz, aby siodło zostało na miejscu.”
„Ty głupcze,” zawołała, „jaki pożytek z tych wszystkich bogactw, jeśli miałabym to siodło na plecach przez całe życie? Nie, nie! Życzyłeś sobie, żeby było, teraz musisz życzyć sobie, żeby zniknęło.”
Wbrew swojej woli musiał życzyć sobie, aby siodło zniknęło z jej pleców. Natychmiast spadło na ziemię.
Bogaty człowiek wykorzystał wszystkie swoje trzy życzenia. Przyniosły mu tylko złość i kłopoty, ostre słowa od żony i utratę konia. Z drugiej strony, trzy życzenia dobrego i zadowolonego biednego człowieka uwolniły go od zmartwień do końca jego dni.
